Bez nadziei istnienia
Beznadziei istnienia
Bez nadziei, bez istnienia

[Odchodząc w niepewność, nie oglądała się za siebie, nie marzyła o przyszłości].

Bezwzględna dychotomia serca. Stara i blada. Pełna zmarszczek na policzkach, upodlona i niepewna. Nie bijąca już tak, jak dotychczas. Pełnią życia i radością wypływającą z każdej aorty, z każdej cząstki jej ciała. Zbrukana. Przebita na wskroś. Połamana na kawałki… 

Nicość… Gdzie szukać kolejnej iskry bijącego życia? Kolejnego respiratora nadziei?
Roznegliżowana. Odzierana z kolejnych urojeń i westchnień. Pozbawiana życia. Czarniejąca…

Myśl. Każda coraz ciemniejsza, coraz mniejsza. Bez – nadziei. Bez – istnienia.

Rozplątując kolejne z nich zaplątywała się we własne otchłanie. Głębie. Czeluści. Zakamarki niemiłości…
Ukrywała smutek pod maską naiwności… kolejną…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Gościu, będzie mi niezmiernie miło, jeśli nie tylko przeczytasz to, czym chcę się z Tobą podzielić, ale również zostawisz po sobie jakiś ślad, wyrazisz opinię, podzielisz się własnymi odczuciami, zachęcisz do dyskusji.

Jeśli chcesz polecić swojego bloga, proszę, zrób to!!:), ale tylko jeden raz - tyle mi w zupełności wystarczy. Na pewno do Ciebie zajrzę. Kolejne próby autoreklamy będą usuwane.

Również SPAM oraz obraźliwe/wulgarne komentarze będę bezwzględnie kasowała.