Do siego...

    Kochani, życzę Wam, aby dzisiejsza noc miała uśmiech na twarzy, aby wypijane toasty spełniły się co do jednego, aby dobry nastrój nie opuszczał Was aż do kolejnego Sylwestra, a Nowy Rok przyniósł Wam wszystko to, co najlepsze. Spełnienie marzeń, miłość, szczęście, zdrowie, radość.
    A sobie życzę (a co!), abyśmy już kolejnego Sylwestra świętowali z mężem w naszym nowym domku:) i abym w nowym miejscu szybko znalazła pracę :)  Poza tym życzę sobie i moim najbliższym dużo szczęścia i zdrowia oraz tego, aby... spełniły się wszystkie moje sportowe marzenia (głownie te olimpijskie i siatkarskie):)
Szczęśliwego 2014-go! Niech się spełnią wszystkie Wasze marzenia!

"Zamek kaniowski" Seweryn Goszczyński

Opis z okładki: Bohaterowie żyją na granicy świata realnego i nadprzyrodzonego, życia i śmierci, szatan wikła ludzkie losy, puszczyki z wieży przyglądają się jego knowaniom, złe zawodzi i mami człowieka. 

Moja recenzja:
       Często spotykaną w naszej literaturze odmianą fantastyki jest fantastyka grozy. Jest ona zbiorem tajemnic, z intrygą obfitującą w sensacyjne wydarzenia, w której poważny udział mają nie tylko złowróżbne znaki, przepowiednie i sny, ale także duchy, widma i demony. W Polsce najsłynniejszą tego typu powieścią (powieścią poetycką)  jest Zamek kaniowski Seweryna Goszczyńskiego, który opowiadając wydarzenia rozgrywające się na XVII-wiecznej Ukrainie, odwołuje się do ukraińskiego folkloru i ludowych wierzeń.
      Bohaterowie żyją na granicy świata realnego i nadprzyrodzonego, życia i śmierci, nieba i piekła. Już pierwsze fragmenty powieści – rozmowa puszczyków – sygnalizują, że poruszać się będziemy w przestrzeni fantastycznej i tajemniczej. Ptaki śmieją się – dostrzegają niewidoczne dla ludzkich oczu diabelskie harce i dokazywania istot znanych z gminnych opowieści, diabły snują się orszakiem przy wisielcu, a na ziemi pojawiają się duchy kobiet i widma jeźdźców. 

Wesołych. Magicznych.

Na te nadchodzące święta życzę Wam Kochani gwiazdki z nieba,
Tej, która pośród nocy ciemnej prowadzi do Dzieciątka.

Życzę Wam spokoju ducha, pokory, nadziei uśmiechniętej,
Pamięci o tych, których już nie ma i docenienia tych, którzy są...
Życzę spojrzenia w głąb, zamyślenia cichego, zadumy nad płomieniem świecy,
Odpoczynku, oddechu, dystansu do tego, co wokół.

Chwil roziskrzonych śmiechem radosnym, wspomnień czarem,
ciepłem rodzinnym, gwarem przy świątecznym stole.

"To" Stephen King

Opis z okładki: Derry to małe miasto w stanie Main - nawiedzone miasto - w którym pewnego razu grupa dzieci spotkała TO. Większość z nich miała szczęście, uszła z życiem i wyjechała z Derry. Po dwudziestu latach TO znowu daje o sobie znać, a ci, którzy przeżyli, zostają wezwani do powrotu w rodzinne strony. Zapomniane strachy dzieciństwa powracają.

Moja recenzja:
   Stephen King. Autor, którego nikomu przedstawiać nie trzeba. Mistrz horroru, a dla wielu mistrz prozy w ogóle. Czy dla mnie? Nie. Wiem natomiast, że To jest jedną z tych (jakże nielicznych) książek, które wywarły na mnie ogromne wrażenie. Ogromne. A może nawet jeszcze większe...
   Bill, Stan, Mike, Richie, Beverly, Eddie i Ben. A po drugiej stronie nieznane To. I Derry. Miasto, które w powieści staje się symbolem miejsca mrocznego, kryjącego śmiertelne tajemnice. Miasto, w którym zalęgło się bliżej niedookreślone Zło przybierające najróżniejsze postaci. Bywa wielkim ptakiem, głosem z rur, wilkołakiem, trędowatym, zmarłym bratem, mumią. Najczęściej jednak pojawia się pod postacią klauna Pennywise'a przechadzającego się z garścią balonów. Paradoksalnie... to właśnie wtedy jest najbardziej przerażające.

"Tajemnice pachnidła" Agata Wasilenko

Opis z okładki: Tajemnice pachnidła to książka zainspirowana słynną powieścią Pachnidło Patricka Suskinda i filmem zrealizowanym na jej podstawie. Autorka analizuje proces tworzenia zapachów przez Grenouille'a, objaśnia sekrety języka perfum i opisuje słynne pachnidła. Z książki można się dowiedzieć, jaki jest związek pomiędzy źle dobranymi perfumami a mobbingiem i dlaczego zapach domowego ciasta jest skuteczniejszym afrodyzjakiem od woni piżma.

Moja recenzja:
  O podrzędnej roli węchu w stosunku do innych zmysłów, a przede wszystkim jego roli w procesie poznania, możemy dowiedzieć się z wielu różnych rozpraw mniej lub bardziej naukowych. Już starożytni filozofowie traktowali węch z pogardą – Arystoteles uważał węch za najniższy z ludzkich zmysłów, a Immanuel Kant umieścił na dnie zmysłowej hierarchii, uważając go za najmniej godne zaufania sensoryczne źródło wiedzy człowieka o świecie.

„Zamordowana sjesta” Philippe Delerm

Opis z okładki: Kontynuacja bestsellera "Pierwszy łyk piwa i inne drobne przyjemności". Autor - oddany drobiazgom, które składają się na smak życia - tym razem opowiada m.in. o rozkoszach jedzonego z przyjaciółmi omletu z grzybami, o ważności zwyczajnej bagietki, o zabawie w Indian w wieku lat pięćdziesięciu, o tajemnicach starej porcelany.

Moja recenzja:
Sans toi, les émotions d’aujourd’hui ne seraient que la peau morte des émotions d’autrefois [1]. 

    Uwielbiam ten cytat. Uwielbiam film. Zresztą nie tylko ten. Całe kino francuskie ma dla mnie jakąś niewytłumaczalną magię, dlatego, kiedy Zamordowana sjesta trafiła w moje ręce, a na okładce przeczytałam, że pierwsza książka tego autora – Pierwszy łyk piwa i inne drobne przyjemności – „stała się inspiracją filmu Amelia Jean-Pierre’a Jeuneta”, nie mogłam tej książki nie kupić. Nie zniechęciło mnie nawet to, iż nie czytałam pierwszej części.

"Widok na jezioro. Wiersze z lat 1972 - 2007" Julian Kornhauser

Opis z okładki: Licznym debiutom poetyckim z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, nazywanych w krytyce literackiej Nową Falą (...), towarzyszyły ogłaszane programy i manifesty młodych poetów. (...) Rozstawanie się propagandy, ideologii z doświadczeniem społecznym zwykłych ludzi sprowokowane i pobudzone zostało także przez nowa poezję.

Moja recenzja:
  Czytając na studiach Świat nie przedstawiony Juliana Kornhausera i Adama Zagajewskiego, biłam się z myślami. Z jednej strony popierałam to, że o rzeczywistości należy mówić „rzeczywiście”, bez zbędnych metafizycznych metafor, że trzeba w prosty sposób trafiać do czytelników, do odbiorców, do ludzi, którzy po doświadczeniach wojny mają dość kamuflaży, niedomówień i nieprawdy. Z drugiej strony zaś sprzeciwiałam się tak radykalnemu manifestowi, który chciał odebrać poezji to, co de facto jest jej wartością, tj. poetyckość. Manifestowi, który na nowo ustalał to, jaka powinna być poezja…
   Dzisiaj, bliżej mi do tej pierwszej strony...

Książka za złotówkę

 „Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła”
 /Wisława Szymborska/

   Każdy sposób na promowanie czytelnictwa jest dobry. Jedna z naszych lokalnych bibliotek - Książnica Podlaska - znalazła sposób idealny:) Zorganizowała kiermasz książek... za złotówkę.
   Pośród stosów książek (ok. 3 tys. pozycji) każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Klasyka, literatura piękna drugiej połowy XX wieku, publikacje popularnonaukowe czy wybór wydawnictw dla dzieci to tylko część z tego, co mogliśmy wczoraj znaleźć na kiermaszowych stanowiskach. Wszystkie książki to egzemplarze zdublowane, wycofane z księgozbioru biblioteki oraz takie, które nie są już wznawiane. Prawdziwa gratka dla książkowego mola.

Powakacyjne plany...

   Lato minęło, a jesień wdziera się szybciej niż powinna... Jedni ubolewają nad końcem wakacji, inni nad końcem plażowego sezonu, a ja? A ja się cieszę:) Uwielbiam jesień. Tę, która miesza się z ostatnimi podmuchami ciepłego wiatru i tę, która na spacerze z psem szeleści świeżospadającymi liśćmi, tworząc z nich wielokolorową mozaikę.
    Jesień. Od zawsze mnie inspiruje i wprowadza w idealny nastrój. Uwielbiam siedzieć z kubkiem herbaty na balkonie i łapiąc ostatnie promienie letniego słońca, obserwować spadające liście i dzieci bawiące się w parku. Nie, wcale nie podglądam ani nie podsłuchuję:) Mieszkam za wysoko, aby cokolwiek usłyszeć, a widoczność zza drzew też średnia. Mam piękny widok na skwer, więc czemu by nie skorzystać. Ot, co:) (Latem nie było tak ładnie). Wspaniała chwila na herbatę. Wspaniała chwila na zadumę. Pies leży obok.

„Anastasi. Krasnal, który stał się gigantem” Adelio Pistelli

Opis z okładki: ANDREA ANASTASI urodził się jesienią 1960 roku w Poggio Rusco we Włoszech. I choć na koncie ma niezliczone sukcesy sportowe, za swoje największe życiowe osiągnięcie uważa udane małżeństwo i dwoje dzieci (...)"

Moja recenzja:
   8 października 1960 roku w małej miejscowości Poggio Rusco We Włoszech przychodzi na świat mały Andrea. Nikt wtedy jeszcze nie zdaje sobie sprawy, jak wielkim człowiekiem zostanie i jakich cudów dokona… 
   Książka Pistelliego jest taką książką, o której mogę mówić i pisać godzinami. Wcale nie dlatego, że jest w niej zawarty ogrom przeróżnych informacji. Wcale nie dlatego też, że jest przepięknie wydana i trzymając ją w rękach ma się wrażenie, że trzyma się przepiękny album, ale dlatego, że siatkówka to coś, do czego od kilkunastu lat mocniej bije moje serce…

"Spowiednik rzeczy" Wojciech Bauer

Opis wydawnictwa: Kaktus, zmęczony starszy pisarz wyjeżdża do miasteczka Kleofasów. Tutaj świat toczy się powoli (...) Chce znaleźć swój prawdziwy głos, prawdziwego siebie. Gdzie on jest? W Kleofasowie czy w Warszawie? U boku dwudziestoletniej tancerki czy przy emerytowanej bibliotekarce, miłośniczce Prousta? (...) 
   Lekka, oniryczna, skrząca się humorem i liryzmem narracja przypomina nieco realizm magiczny. Nostalgia miesza się tu ze śmiechem, prawda ze zmyśleniem ,rzeczywistość ze snem w błyskotliwej, subtelnej narracji.

Moja recenzja: 
    Przychodzi taki moment w życiu, kiedy trzeba wybrać drogę. Tę jedną. Właściwą. Dokonać wyboru. Postawić jeden właściwy krok. W przyszłość. W nowe życie…
Przed takim wyborem staje główny bohater powieści – Kaktus. Podstarzały pisarz, który w poszukiwaniu własnego miejsca, opuszcza wielkomiejski świat, osiedlając się w Kleofasowie – małym miasteczku niedaleko Sandomierza, gdzie pośród zapachu lip i szumu rzeki czas płynie wolniej a ludzie z daleka pozdrawiają skinieniem głowy i serdecznym uśmiechem. Tylko czy Kaktus odnajdzie tu to, czego szuka? Czy dokona właściwego wyboru?

eBuka 2013...

Witajcie kochani:) 
    Mój blog bierze udział w konkursie na blog książkowy (zorganizowany przez portale Duże Ka i Papierowy Pies):
eBuka 2013.
     Jeśli wśród Was jest ktoś, komu podoba się mój blog, moje recenzje, to, co robię i chciałby przybliżyć mnie do nagrody, bardzo proszę o oddanie na mnie głosu w ramach Nagrody Czytelników:) 

Wystarczy wysłać e-mail na adres: ebuka@duzeka.pl
w temacie wpisując: Papieros w filiżance...

Za każdy głos ślicznie dziękuję:)

"Krąg łgarzy. Powiastki filozoficzne z całego świata, Tom I" Jean-Claude Carriere

Opis z okładki: Historie przemyślane, wypracowane, stworzone po to, by pomagać żyć, a czasem umrzeć. Często nas zdumiewają, rozśmieszają i w ten sposób rozbudzają naszą czujność, ale także rozbrajają nas. Kto się śmieje, ten łatwiej godzi się z tym co nie do przyjęcia, a nawet bezczelne, tajemnicze.


Moja recenzja:
Baśnie. Historie. Opowieści. To dzięki nim w jednej chwili przenosimy się w nieznane dotąd światy, „zaludniamy inne planety”, odkrywamy nieznane lądy. Światy „bez granic i bez reguł, gdzie wedle własnej woli wywołujemy spotkania, walki, namiętności, niespodzianki”. Dzięki nim poznajemy tajemne, odkrywamy nieznane, nazywamy nienazwane. Uczą, wychowują, bawią, poszerzają naszą wiedzę i wyobraźnię. Przenoszone z ust do ust. Opowiadane z pokolenia na pokolenie. Od lat, od stuleci, od wieków. Zapełniają naszą planetę, wypełniają każdą przestrzeń, wciskają się w najmniejszy kąt, w czas, w skrawki pamięci, we wspomnienia, w słowa wypowiadane przy wieczornej herbacie…

Papieros na Facebooku...

Kochani,
Od dzisiaj Papieros... istnieje już nie tylko na blogspocie. Postanowiłam dać mu drugie życie. Facebookowe życie. Oczywiście jest to jedynie próba, która wcale nie musi się udać i wcale nie musi mi przypaść do gustu. Wiem jednak, że w taki sposób będę z Wami w częstszym i bardziej bezpośrednim kontakcie. Mam także nadzieję, że dzięki temu dotrę do większej rzeszy książkowych moli i zachęcę do częstszego zaglądania na mojego bloga. Mam również nadzieję, że tak, jak długo zastanawiałam się nad tą decyzją, tak samo szybko jej nie pożałuję :)

Link do strony na Facebooku: >>tutaj<<

"Wszystkie nieba" Wojciech Bauer

Opis: Dlaczego ktoś próbuje odseparować od społeczeństwa kaleki w odosobnionym ośrodku? Czy tylko po to, by nauczyć ich latać? W Gotteswind formuje się zupełnie inny świat, wewnętrzne państwo w państwie, oddzielne społeczeństwo: niepełnosprawni wraz ze swoimi opiekunami tworzą mikroukład władzy, namiętności i pożądania.
    Wszystkie nieba to poetycka i fizjologiczna zarazem opowieść o inności i wykluczeniu. Jest tu miejsce na opis dojmującego fizycznego cierpienia, utrudnień, na które skazane jest cierpiące ciało, ale i na oniryczne wizje.

Moja recenzja:
Zapach cuchnących prześcieradeł. Ryk silnika. Ciąg fizjologicznych upokorzeń. Ułomność uczuć. Ból. Samotność. Tęsknota. Strach.
Nie tak wyobrażano sobie życie. Nie o takich światach opowiadano szkole. Nie takie piosenki śpiewała Matka…
Nie pytano o nic…. Zabito. Zabrano. Odizolowano. I tu dopiero miał się zacząć świat. Życie od nowa. Bez bliskich, z dala od domu pełnego brutalnych wspomnień i bidula pełnego samotności.  Bo tak przecież lepiej. Bo tak trzeba. Nie dla siebie. Dla innych…
    Nie pytano o nic…

"Lista moich zachcianek" Grégoire Delacourt

Opis z okładki: Jocelyne Guerbette, właścicielka pasmanterii w mieście Arras, wypełnia na chybił trafił los na loterii. I nagle pieniądze spadają - jak manna z nieba. I Jocelyne zaczyna sporządzać listy. Listę swoich potrzeb. Listę swoich zachcianek. Listę swoich szaleństw. Ale każda wygrana ma swoją cenę. Rząd przypadkowych cyfr przypomina, że równowaga w życiu jest czymś niezwykle delikatnym.

Moja recenzja:
A gdyby tak pewnego dnia móc spełnić sny, marzenia, miłości dawne. Dryfować pośród chmur. Tak nierealnych… 
A gdyby tak…
A gdyby tak wygrać 18 milionów?...

Maleńka pasmanteria w Arrasie i Ona. Jocelyne. Kobieta po przejściach z figurą daleką od uwielbień i męskich westchnień. Matka, córka, żona. Niedoceniana. Szara. Znudzona życiem. Tym życiem, które dawno sobie wymarzyła, a które rozczarowało, nie spełniło oczekiwań, raniło.

"Bajarz z Marrakeszu" Joydeep Roy-Bhattacharya

Opis z okładki: Marrakesz, plac Dżama al-Fna’. W powietrzu daje się wyczuć coś dziwnego a krwaworóżowy księżyc zwiastuje niebezpieczeństwo. W niewyjaśnionych okolicznościach ginie bez śladu para turystów. Co wydarzyło się na głównym placu miasta, kiedy intrygującą parę kochanków widziano tu po raz pierwszy i ostatni? Czy ich zniknięcie to przypadkowa zbrodnia, czy zaplanowane morderstwo?(...)

Moja recenzja:

„Usiądź, proszę, dołącz do słuchaczy. Ziemia może wydać ci się twarda, ale ja rozłożę przed tobą magiczny dywan słów, a ten wkrótce uniesie cię daleko stąd. Pozwól, że naleję ci miętowej herbaty…”
Tymi słowy marokański bajarz zaprasza nas w podróż. Niezwykłą. Tajemniczą. Upajającą. Taką, która raz na zawsze zmienia życie i sprawia, że nic nie wydaje się takim, jakim być powinno…

Krwaworóżowy księżyc zabierający ludzkie cienie, woń popiołu unosząca się nad placem, chłód wiatru i złowróżbny blask czerwonych błyskawic…

Premiera Bauera. Zapowiedź.

Zostałam poproszona o zamieszczenie informacji na temat dwóch najnowszych książek Wojciecha Bauera - Spowiednik rzeczy i Wszystkie nieba.  Jako że pisarz ten od dawna pozostaje w kręgu moich zainteresowań, czynię to z nieudawaną radością:) 

Obie książki ukazały się jedynie (mam nadzieję, że w niedługim czasie się to zmieni) w formie e-booków i zostały wydane nakładem Wydawnictwa Koobe.

Poniżej - krótki opis obydwu pozycji:

Wojciech Bauer - Spowiednik rzeczy
Spowiednik rzeczy jest pełną ciepła opowieścią o poszukiwaniu własnego Ja. Kaktus, słynny pisarz, wyjeżdża ze stolicy do małej miejscowości Kleofasów, by poradzić sobie z utratą weny. Tutaj Kaktus odnajduje nowy pisarski ton. Ale czy własny? 

Do Kaktusa zaczynają przemawiać przedmioty i to one stają się narratorami, a może nawet autorami jego kolejnych opowiadań. Pisarz nie chce już wysnuwać historii z wnętrza siebie, ale staje się medium, pośrednikiem, przez które mogą wyrazić się opowieści pozbawionych głosu przedmiotów. Wydarzenia odciskają się w rzeczach, zostawiają swój ślad, natomiast potrzebny jest ktoś o wrażliwym uchu, ktoś, kto będzie w stanie usłyszeć i spisać te wrażenia. 

„Jabłoń w ogrodzie, morze jest blisko..." A. Cieślar, M. Braunek

Opis z okładki: Ikona polskiego kina u szczytu sławy, rozczrowana dotychczasowym życiem, także sobą, wyrusza do Indii i Tybetu, gdzie spotyka Dalajlamę. Odkrywa świat buddyzmu i samą siebie (...) O swoich wątpliwościach, wyborach życiowych i rodzącej się świadomości tago, kim naprawdę jest... o fascynującym i kolorowym życiu, z dystansem i poczuciem humoru rozmawia z Arturem Cieślarem.

Moja recenzja:
„I tak topniały śniegi, zakwitały magnolie, umierał pies Coco, lato zniewalało upałami, cuciło burzami, a jesień pachniała marokańskim tażinem (…) i wszystko było jednym i doskonałym”

Oleńka z Potopu, Izabela Łęcka z Lalki, Barbara z Domu nad Rozlewiskiem – to tylko nieliczne z jej wielu wybitnych ról. Ról, którymi zachwycała i tych, którymi budziła kontrowersje. Wszyscy znamy ją z ekranów. Piękną i niezależną. Kim jest Małgorzata Braunek, ikona polskiego kina? Aktorką? Artystką? Kreatorką? Czy może po prostu żoną, matką, babcią, podróżniczką, nauczycielką i kobietą spełnioną? Na te pytania i na wiele innych znajdziemy odpowiedź w książce Jabłoń w ogrodzie, morze jest blisko...

„NASZ MAŁY PRL.
Pół roku w M-3 z trwałą, wąsami i maluchem” Izabela Meyza, Witold Szabłowski

Opis z okładki: Co dziś rzucili?... czyli podróż do przeszłości. Przystanek PRL.
 Kolejki po girlandy papieru toaletowego, „Brutal” obok „Pani Walewskiej”, rodzinna podróż maluchem do Bułgarii. Czasy, w których panie nosiły trwałą, a panowie „męski zwis”, dobrze znamy z filmów Barei albo przeżyliśmy na własnej skórze... Ale warto spojrzeć na nie w zupełnie inny sposób (...)

Moja recenzja:

22 lipca 1981 r. –  rocznica Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. PRL-owskie święto niepodległości. Dla ludzi żyjących w tamtych czasach data bardzo symboliczna i bardzo ważna.

22 lipca 2011 r. – dzień, w którym Izabela Meyza i Witold Szabłowskki przenieśli się do roku 1981. Przenieśli dosłownie. W czasy dwugodzinnych kolejek po papier toaletowy, mięsa kupowanego w kioskach spod lady, szarego mydła, plakatów Modern Talking wieszanych na ścianach i wszystkiego tego, czym żyli ich rodzice, dziadkowie i wszyscy Ci, którzy mogli tylko pomarzyć o lepszej przyszłości…

„Plakat” Michał Batory

    Z twórczością Michała Batorego zetknęłam się dzięki współpracy z wydawnictwem Drzewo BabelBiorąc książki wydane przez to wydawnictwo nie sposób nie zwrócić uwagi na ich okładki. Nietypowe. Minimalistyczne. Magiczne. Piękne.
Michał Batory - absolwent łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Jeden z najbardziej cenionych plakacistów na świecie. Realizuje zamówienia związane z przedstawieniami teatralnymi, koncertami, festiwalami, operami, spektaklami tanecznymi, współpracuje z wydawnictwami. Swoje prace prezentuje głównie na ulicach, gdzie odbiorcami jego sztuki są zwykli przechodnie.
Jego prace to połączenie surrealizmu z iluzją. Rzeczywistości z magią. Tego, co żywe z tym, co martwe oraz tego, co piękne z tym, co odrażające. Wszystko jest złudzeniem. Nic nie jest tym, czym się być wydaje…

„This is not an Advertisement”

     „Kiedy w 1929 roku René Magritte ukończył pierwszą wersję płótna Zdrada obrazów, na którym przedstawieniu fajki towarzyszył podpis To nie jest fajka, odbiorcy sztuki otrzymali wyraźne ostrzeżenie: nie daj się zwieść pozorom”.