"Widok na jezioro. Wiersze z lat 1972 - 2007" Julian Kornhauser

Opis z okładki: Licznym debiutom poetyckim z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, nazywanych w krytyce literackiej Nową Falą (...), towarzyszyły ogłaszane programy i manifesty młodych poetów. (...) Rozstawanie się propagandy, ideologii z doświadczeniem społecznym zwykłych ludzi sprowokowane i pobudzone zostało także przez nowa poezję.

Moja recenzja:
  Czytając na studiach Świat nie przedstawiony Juliana Kornhausera i Adama Zagajewskiego, biłam się z myślami. Z jednej strony popierałam to, że o rzeczywistości należy mówić „rzeczywiście”, bez zbędnych metafizycznych metafor, że trzeba w prosty sposób trafiać do czytelników, do odbiorców, do ludzi, którzy po doświadczeniach wojny mają dość kamuflaży, niedomówień i nieprawdy. Z drugiej strony zaś sprzeciwiałam się tak radykalnemu manifestowi, który chciał odebrać poezji to, co de facto jest jej wartością, tj. poetyckość. Manifestowi, który na nowo ustalał to, jaka powinna być poezja…
   Dzisiaj, bliżej mi do tej pierwszej strony...

Książka za złotówkę

 „Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła”
 /Wisława Szymborska/

   Każdy sposób na promowanie czytelnictwa jest dobry. Jedna z naszych lokalnych bibliotek - Książnica Podlaska - znalazła sposób idealny:) Zorganizowała kiermasz książek... za złotówkę.
   Pośród stosów książek (ok. 3 tys. pozycji) każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Klasyka, literatura piękna drugiej połowy XX wieku, publikacje popularnonaukowe czy wybór wydawnictw dla dzieci to tylko część z tego, co mogliśmy wczoraj znaleźć na kiermaszowych stanowiskach. Wszystkie książki to egzemplarze zdublowane, wycofane z księgozbioru biblioteki oraz takie, które nie są już wznawiane. Prawdziwa gratka dla książkowego mola.

Powakacyjne plany...

   Lato minęło, a jesień wdziera się szybciej niż powinna... Jedni ubolewają nad końcem wakacji, inni nad końcem plażowego sezonu, a ja? A ja się cieszę:) Uwielbiam jesień. Tę, która miesza się z ostatnimi podmuchami ciepłego wiatru i tę, która na spacerze z psem szeleści świeżospadającymi liśćmi, tworząc z nich wielokolorową mozaikę.
    Jesień. Od zawsze mnie inspiruje i wprowadza w idealny nastrój. Uwielbiam siedzieć z kubkiem herbaty na balkonie i łapiąc ostatnie promienie letniego słońca, obserwować spadające liście i dzieci bawiące się w parku. Nie, wcale nie podglądam ani nie podsłuchuję:) Mieszkam za wysoko, aby cokolwiek usłyszeć, a widoczność zza drzew też średnia. Mam piękny widok na skwer, więc czemu by nie skorzystać. Ot, co:) (Latem nie było tak ładnie). Wspaniała chwila na herbatę. Wspaniała chwila na zadumę. Pies leży obok.