blogowy burnout.

    Długo, bardzo długo, przybierałam się do napisania tego posta. Długo starałam się poukładać wszystko to, co ostatnio dzieje się w mojej blogowej duszy. Każdego kiedyś dopada zły okres, syndrom wypalenia. Ostatnio dopadł i mnie. Brak ochoty na pisanie, brak zaangażowania i poczucie, że nie ma sensu, że może pora z tym skończyć. Od mojego ostatniego wpisu minął miesiąc, a ja nie mam ochoty zamieścić kolejnego. Zastanawiałam się nad przyszłością bloga i... nie wymyśliłam nic. Nie chcę go usuwać, jednak wiem, że w ostatnim czasie jakoś mi z nim nie po drodze. Może to brak czasu, może chęć jakiejś zmiany, może jeszcze coś innego. Nie wiem. Wiem natomiast, że muszę odpocząć, dlatego też muszę Was przeprosić za brak aktywności w najbliższym (albo nieco dłuższym) czasie. Może kiedyś wrócę. Oczywiście Wasze blogi będę odwiedzać, chociaż pewnie też z nieco mniejszą częstotliwością.
Dziękuję za wszystko. Margoo.