Pożegnalnie


     I stało się. Po wielu miesiącach rozbratu z blogiem, nadszedł czas, aby się pożegnać. Definitywnie. Dziękuję za to, co już minęło i za to, co już zawsze we mnie zostanie.
     Moje życie przez ten czas wywróciło się o 360 stopni i to wielokrotnie. Przeprowadzka do naszego wymarzonego domu, nowa praca i nasza kruszynka, która pojawi się na świecie za kilka miesięcy:) Wszystko to sprawiło, że blog spadł na dół listy spraw ważnych. Niestety, jak już spadł, tak już nie powrócił. Nadszedł więc czas, aby przestać się oszukiwać, że może jednak, że dam radę, że znajdę czas, że jeszcze wrócę... Nie, nie wrócę. Ani teraz, ani za tydzień, ani za miesiąc. Może kiedyś... w dalekiej przyszłości... może...
    A więc Żegnam się z Wami - tymi, którzy mnie jeszcze pamiętają i z tymi, którzy zdążyli zapomnieć (co zrozumiałe). Twórzcie. Czerpcie przyjemność z tego, co robicie. Kochajcie. Delektujcie się codziennymi cudami. Cieszcie się każdą chwilą. Żyjcie. LoveYou.
Margoo. 
[najszczęśliwsza kobieta na świecie]