blogowy burnout.

    Długo, bardzo długo, przybierałam się do napisania tego posta. Długo starałam się poukładać wszystko to, co ostatnio dzieje się w mojej blogowej duszy. Każdego kiedyś dopada zły okres, syndrom wypalenia. Ostatnio dopadł i mnie. Brak ochoty na pisanie, brak zaangażowania i poczucie, że nie ma sensu, że może pora z tym skończyć. Od mojego ostatniego wpisu minął miesiąc, a ja nie mam ochoty zamieścić kolejnego. Zastanawiałam się nad przyszłością bloga i... nie wymyśliłam nic. Nie chcę go usuwać, jednak wiem, że w ostatnim czasie jakoś mi z nim nie po drodze. Może to brak czasu, może chęć jakiejś zmiany, może jeszcze coś innego. Nie wiem. Wiem natomiast, że muszę odpocząć, dlatego też muszę Was przeprosić za brak aktywności w najbliższym (albo nieco dłuższym) czasie. Może kiedyś wrócę. Oczywiście Wasze blogi będę odwiedzać, chociaż pewnie też z nieco mniejszą częstotliwością.
Dziękuję za wszystko. Margoo.

"Na nieludzkiej ziemi" Józef Czapski

Opis z okładki: "Na nieludzkiej ziemi" wpisuje się, wraz z "Innym światem" Herlinga-Grudzińskiego i "Archipelagiem Gułag" Sołżenicyna, we wstrząsający kanon świadectw hekatomby cierpień, jakie zgotowała światu komunistyczna utopia realizowana z niewyobrażalnym okrucieństwem przez sowiecki aparat przemocy i ucisku.

Moja recenzja: 
         Wydawać by się mogło, że o niemieckich i sowieckich obozach napisano już wszystko, że powstały na ten temat niezliczone ilości książek, że my - ludzie nadal nie mogący uwierzyć w ogrom tamtego okrucieństwa - odkryliśmy już całą prawdę. Jakże się mylimy (albo ja nie umiem wystarczająco dobrze szukać). O ile książek opisujących życie w niemieckich obozach koncentracyjnych (lagrach) jest sporo, o tyle pozycji z literatury łagrowej opisujących trudy życia w sowieckich obozach pracy przymusowej jest niewiele (nie mówiąc już o poezji łagrowej; dotarłam tylko do jednego takiego zbioru wydanego w Polsce). Cieszy jednak fakt, że te wspomnienia, które są dostępne, są na tyle obszerne, że pozwalają nam dogłębnie poznać to, czego doświadczyć nigdy byśmy nie chcieli...

Wyniki konkursu "Kartka z Powstania Warszawskiego" + Wymarzone czytadełko

     Nie było mnie w blogosferze ( i w sieci w ogóle) prawie dwa tygodnie. Dlatego też jestem Wam winna przedstawienie wyników konkursu "Kartka z Powstania Warszawskiego" (możecie przeczytać o nim tutaj). Cieszymy się, że do konkursu zgłosiło się sporo osób, a poziom prac był naprawdę wysoki. Jednym słowem - było z czego wybierać :)
    Ostatecznie, wraz z pozostałymi członkami komisji, wybraliśmy pięć prac, które przeszły do finału. Każda była opatrzona powstańczym pseudonimem, tak, aby do samego końca wybrane prace pozostały anonimowe. Oto wyróżnione prace:
1. "Wikusia" >>tutaj<<
2. "Kania: >>tutaj<<
3. "Urszula" >>tutaj<<
4. "Lalka" >>tutaj<<
5. "Kruk" >>tutaj<<

"W rytmie przyjemności. Miłość, śmierć & Duran Duran" John Taylor

Opis z okładki: John Taylor, współzałożyciel Duran Duran, zabiera czytelnika na szaloną przejażdżkę po swoim życiu. Począwszy od lat osiemdziesiątych po dzień dzisiejszy i ostatni album "All You Need is Now", John pisze o muzyce, imprezach i klipach dla MTV, które oszałamiały miliony fanów.

Moja recenzja: 
    Autobiografie i biografie maja to do siebie, że zazwyczaj sięgają po nie głównie fani danej osoby/zespołu/dyscypliny sportu itp. (ewentualnie recenzenci współpracujący z określonymi wydawnictwami:)). Ja po autobiografię Johna Taylora sięgnęłam z zupełnie innych powodów. Nigdy nie słuchałam nałogowo Duran Duran, ani  szczególnie nie ciekawiła mnie historia zespołu i jego członków. Książkę dostałam jakiś czas temu od Magazyn Gitarzysta i gdyby nie fakt, jak pięknie jest wydana i jak bardzo zaciekawiły mnie przypadkowe fragmenty przeczytane przy jej przeglądaniu, nie wiem, czy tak szybko skusiłabym się na jej lekturę. A jednak..

"Morze spokoju" Katja Millay

Opis z okładki:  W tym świecie nie ma magii, a cuda się nie zdarzają. NASTYA Przekonała się o tym dwa i pół roku temu. Jedno wydarzenie przekreśliło wszystkie jej plany. Na zawsze. JOSH nie ma tajemnic. Wszyscy jego bliscy nie żyją, a przyjaciele... Kiedy twoja obecność przypomina innym, jak kruche jest życie, ludzie wolą trzymać się na dystans. Dwoje młodych ludzi ze skomplikowaną przeszłością. Ich przyjaźń nie jest łatwa. Miłość okaże się jeszcze trudniejsza...

Moja recenzja: 
"Nienawidzę swojej lewej ręki. Nienawidzę na nią patrzeć. Nienawidzę, kiedy drży i zacina się, i przypomina o utraconej tożsamości. Ale i tak na nią patrzę, ponieważ przypomina mi również o tym, że znajdę chłopaka, który wszystko mi odebrał. Zamierzam zabić swojego mordercę. I zamierzam zrobić to lewą ręką".

   Tymi słowami zaczyna się powieść Katji Millay Morze spokoju. Powieść, która od pierwszych stron zaciekawia nietypową narracją (prowadzoną z dwóch punktów widzenia), intryguje tajemnicą, emanuje smutkiem i przeszywa bólem.

Kartka z Powstania Warszawskiego [Konkurs]

    Pragnę Was serdecznie zaprosić na Konkurs "Kartka z Powstania Warszawskiego", w którym mam zaszczyt "zasiadać" w Komisji Konkursowej.

ZAŁOŻENIEM KONKURSU JEST PRACA LITERACKA (MAKSYMALNIE JEDNA STRONA FORMATU A4) DOTYKAJĄCA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO OD ŚRODKA. NIE LICZY SIĘ PŁEĆ LECZ WŁASNE, OSOBISTE ODCZUCIA Z WALKI NA BARYKADZIE, DBANIA O RANNYCH, POBYTU W PIWNICY W TRAKCIE NALOTU, POMOCY WALCZĄCYM POWSTAŃCOM CZY TEŻ Z ZUPEŁNIE INNEJ SYTUACJI. NAJWAŻNIEJSZE, ABY ODNALEŹĆ SIĘ W TAMTYM MIEJSCU I CZASIE I ODDAĆ SŁOWEM TAMTE REALIA. TAKICH PRAC BĘDZIEMY OCZEKIWAĆ.

Wesołych. Pięknych. Rodzinnych.


Życzę Wam zdrowych, pięknych i rodzinnych świat Wielkanocnych!
Świąt pełnych spokoju, rodzinnego ciepła i wzajemnego szacunku.
Przepełnionych Wiarą i Miłością,
Smakiem wielkanocnych mazurków i zapachem brzozy.
Życzę pogody ducha, uśmiechu, nadziei i życzliwości,
Piękna, zadumy, radości i chwili odpoczynku w gronie najbliższych.
Wesołych i pięknych świąt życzy Margoo.
Ps. Odpocznijcie trochę od książek:)

"Raport o Acid Drinkers" Leszek Gnoiński


  21 września 1986 roku. Poznań. Koncert Iron Maiden. Tomek "Titus" Pukacki spotyka dawno niewidzianego przyjaciela - Litzę (Roberta Friedricha). Przed wejściem odsprzedają swoje bilety, upijają się i... zakładają kapelę. Kapelę, którą "zgodnie z przyzwyczajeniami" nazywają Acid Drinkers (Kwasożłopy).

    Leszek Gnoiński w całej tej historii bierze niepośredni udział. To on jest tym chłopakiem, któremu nie tylko "ojcowie polskiego rocka" proponują kupno biletów, ale również proponują mu wypicie z nimi "kwaśniaka". Ten jednak w obu przypadkach odmawia i bawi się w najlepsze na koncercie Ironów. Dopiero po latach, poznając historię powstania zespołu, przypomina sobie tę zabawną sytuację. Sytuację, która staje się wstępem do rozważań o legendarnej kapeli.

"Droga 66" Dorota Warakomska

Opis z okładki: Zwana główna ulica USA, wije się przez osiem stanów. Śpiewano o niej piosenki, kręcono filmy, pisano powieści (...) Dorota Warakomska wyrusza w podróż w poszukiwaniu serca Ameryki. Odwiedza kultowe bary (...) stare hotele i zapadłe wioski. Podąża śladami znanych filmów (...) poznaje mieszkańców, którzy postanowili związać swój los z Drogą-Matką, jak pisał o niej John Steinbeck.
Moja recenzja:
    O Drodze 66 słyszał niemal każdy. My, Europejczycy, znamy ją z opowieści, piosenek, książek, filmów czy bajek. Dla Amerykanów jest czymś więcej. Jest częścią ich kultury, historii i tożsamości, Drogą-Matką, symbolem wolności, szczęścia, odzwierciedleniem amerykańskiego snu (american dream). Jest życiem, sensem istnienia, sercem ich świata.
    Dorota Warakomska zabiera nas w niezwykłą podróż. Od Wietrznego Miasta (Chicago) w Illinois przez wszystkie 8 stanów aż po Kalifornijską Plażę Aniołów (Santa Monica, Los Angeles). Zabiera nas w podróż po zakurzonych uliczkach i popękanych asfaltach. Po przydrożnych barach, lokalnych sklepikach i miejskich stadionach. W podróż po marzenia,  po historię, po wolność. W podróż legendarną Route 66.

Siatkówka - Miłość. Życie. Pasja.

Zdjęcia z galerii prywatnej (1. Polska-Francja, 2. Polska-Turcja, 3. Polska-Brazylia)
   Kiedy ktoś pyta mnie, czym jest dla mnie siatkówka, nie mam przed oczami Skry podnoszącej puchar MP po raz kolejny ani Resovii go jej odbierającej. Nie mam przed oczami widoku tysiąca fanek krzyczących wyznania miłosne za Bartkiem Kurkiem po meczach Ligi Światowej ani widoku medali zdobytych przez naszą kadrę w ostatnich latach. Mam przed oczami mecz Mostostalu ze swoim największym rywalem Galaxią nagrany na kasetę VHS i oglądany później kilkanaście razy z rzędu. Mam przed oczami Roberta Szczerbaniuka zmierzającego na zagrywkę, wycierającego czoło, śliniącego palce i nokautującego przeciwnika kolejnym asem. Mam przed oczami zeszyt z drużynami, nazwiskami, pozycjami, wzrostem i zasięgiem graczy, z narysowanym odręcznie planem boiska, strefami, pozycjami zawodników i zasadami, których uczyłam się ze słów komentatorów. Mam przed oczami kolorowe fryzury Marcina Prusa i cotygodniową gazetę z programem telewizyjnym, w której największym szczęściem było odnalezienie zdjęcia Dawida Murka przy opisie transmisji meczów ligowych na TV4.

Zmiany!

    Nadeszła wiosna a wraz z nią chęć na "odświeżenie" bloga. Zajęło mi to sporo czasu, gdyż ze zmianą kolorystyki, szablonu i ogólnego wyglądu, wiązała się zmiana i aktualizacja również każdego pojedynczego posta, wyglądu zdjęć, gadżetów, odnośników itd. Niemniej jednak udało mi się wygospodarować trochę czasu i teraz mogę cieszyć się nowym wyglądem (poprzedni już mnie nieco "przytłaczał"). Mam nadzieję, że również i Wam przypadnie do gustu:)
   Starałam się dopracować każdy szczegół, gdybyście jednak zauważyli jakieś niedociągnięcia, to proszę dajcie mi znać.
    Od dzisiaj znika również mój drugi blog. Pozostaje tylko ten. Szkoda mi jednak kilku tekstów, dlatego też "wrzucę" je stopniowo tutaj, a co za tym idzie - Papieros... rozszerzy się nieco tematycznie, głównie o tematykę siatkarską/sportową (nie będzie tego dużo, bez obaw). Również moja twórczość (przede wszystkim poezja) znajdzie tutaj swoje miejsce.
   Mam nadzieję, że przyzwyczaicie się do tych wszystkich zmian dość szybko i jeszcze szybciej zaakceptujecie:)
    Przesyłam wiosenne pozdrowienia i życzę miłego spędzania czasu na moim "nowym-starym" blogu :-)

"Internetowa cela" Artur G. Kamiński [przedwydawniczo]

    Jakiś czas temu dostałam od Artura G. Kamińskiego propozycję napisania notki na okładkę jego książki (jako osoba prywatna, nie jako autorka bloga). Książki, którą napisał wiele lat temu i którą w końcu zdecydował się wydać. 
    Nie ukrywam, że jest to dla mnie nie tylko ogromny zaszczyt, ale również i nie lada wyzwanie. Nigdy wcześniej nie pisałam tekstów takiego typu. Ostatecznie udało mi się napisać dwie wersje. Która z nich znajdzie się na okładce, nie wiem. Nie wiem też, czy są one już w ostatecznej postaci, czy nie będzie trzeba czegoś zmienić (ciągle wydaje mi się, że nie są idealne:)). Wiem natomiast, że Internetowa cela powinna ujrzeć "światło dzienne" w papierowej formie jak najszybciej. Trzymam za to kciuki najmocniej jak umiem:)

"Dziennik" Anne Frank

Opis z okładki: Trzynastoletnia żydowska dziewczynka, ukrywająca się z rodzicami i znajomymi w czasie drugiej wojny światowej w centrum Amsterdamu, prowadziła osobliwy dziennik. Zapiski w formie listów do nieistniejącej przyjaciółki Kitty dają obraz ponad dwóch lat życia w zamknięciu, pełnego konfliktów międzyludzkich i strachu przed wykryciem.

Moja recenzja:
        Dziennik Anne Frank to dramatyczna i głęboko poruszająca relacja trzynastolatki, która wraz z rodziną i kilkoma innymi osobami spędziła w Amsterdamie, ukrywając się w oficynie biura swojego ojca, okres od lipca 1941 roku do sierpnia roku 1944.
     Anne urodziła się 12 czerwca 1929 r. w Niemczech. Była drugą córką Otto i Edith Frank, którzy byli liberalnymi Żydami od wielu pokoleń mieszkającymi w Niemczech. W momencie przejęcia władzy przez Hitlera, Rodzina Franków zdecydowała się na emigrację do Holandii, gdzie żyło im się bardzo dobrze. Sytuacja ulegała jednak stopniowemu pogorszeniu, kiedy w latach trzydziestych nasiliła się antysemicka Kampania organizowana przez nazistów, a parlament niemiecki uchwalił Ustawy Norymberskie dotkliwie wykluczające Żydów i Cyganów ze „wspólnoty narodowej”. Kiedy wybuchła II Wojna światowa, państwo Frank mieli nadzieję, że ominie ona Holandię. Tak się jednak nie stało – 10 Maja 1940 r. wojska niemieckie zajęły kraj.

"Wszystkie barwy siatkówki" Marcin Prus

Opis z okładki: Jeśli sądzisz, że życie znanych sportowców to sielanka – masz rację. Jeśli twierdzisz, że jest im łatwiej niż innym – również nie będę mówił, że jest inaczej. Są jednak tematy, o których zapewne nie masz pojęcia (...)
To nie jest kolejna książka napisana przez anonimowego dziennikarza, który chce się wybić na czyjejś sławie. To szczere wyznanie człowieka, który zjadł zęby na siatkówce. Na tym, na czym znam się najlepiej.

Moja recenzja:
    Jest w życiu taka rzecz, którą chce się mieć. Jest taki koncert, na którym chce się być. Jest taka osoba, której chce się uścisnąć dłoń. Jest taka książka, którą chce się przeczytać. 
Na Wszystkie barwy siatkówki czekałam od momentu, w którym dowiedziałam się, że ma powstać. Czekałam aż będę mogła trzymać ją w dłoni, poczuć jej zapach, przewracać jej kartki i spoglądając w oczy Marcina Prusa patrzące na mnie z okładki, poznawać jego historię. Historię jego pasji i poświecenia, cierpienia i miłości, wzlotów i upadków, triumfów i przegranych. Jego siatkówki. Jego życia.