"Kochaj i rób" Kinga Dunin (współp. Sławomir Sierakowski)

Opis z okładki: Kochaj i rób - tylko co? "Co chcesz" - odpowiada św. Augustyn (...) Czym jest etyka, a czym moralność? Na czym budować związek, jeśli miłość przemija po trzech latach? Czy faceci powinni spotykać się z młodszymi kobietami? (...)
  Kochaj i rób to rozmowa przyjaciół i dialog filozoficzny. Próba zarysowania lewicowego projektu etycznego, ale też kobieca opowieść o życiu: w komunie i kapitalizmie, w opozycji i na uniwersytecie, w więzieniu z prostytutkami i już od dziecka, od lat 50. - w spodniach.

Moja recenzja:
    Od dawien dawna ludzie walczyli o równość, o prawo wyboru, o prawo decydowania za siebie, o wszystko to, co sprawia, że nie zatracają swojego człowieczeństwa i żyją w zgodzie ze sobą, przy tym nie wadząc nikomu spoza. Podziały w naszym kraju wciąż jednak sprawiają, że pomimo panującego systemu politycznego i wszystkich wielkich narracji o równości i miłości bliźniego, równość wobec prawa, jak i człowieka wobec człowieka to nadal niestety tylko puste hasła.
    Kinga Dunin w rozmowie ze Sławomirem Sierakowskim daje upust swoim frustracjom, daje sobie prawo wypowiedzenia tego, co od zawsze ją zajmowało, nie pozwalając biernie patrzeć na polską rzeczywistość. Jej najnowsza książka Kochaj i rób jest zapisem tej rozmowy. Rozmowy, która nie pozwala nam – czytelnikom – przejść wobec niej obojętnie.
    Książka na wstępie zahacza o biografię autorki, o dzieciństwo, o rzeczywistość PRL-u, w której przyszło jej żyć i, mniej lub bardziej świadomie, działać. Autorka nie tworzy jednak historycznych mitów, przeciwnie – bezwstydnie odziera tamte czasy z mitycznych wyobrażeń oraz rozprawia się z mitem „Solidarności”, którym do tej pory „karmione” są kolejne pokolenia. Nie wypowiada się jednak ani za, ani przeciw, bo jak stwierdza: „prawdy nie są jedyne i uniwersalne, lecz zawsze cząstkowe”. Tym samym tworzy swoją historię. Historię z jej punktu widzenia:

"(…) ja żyłam problemami typu „nie zaliczę geografii”, a obok ludzie zderzali się z szantażem policyjnym, ze swoją głupotą, słabością"

    Książka Kingi Dunin daje nam pretekst do tego, aby pomyśleć. Pomyśleć samodzielnie. Nie wsłuchiwać się bezmyślnie w prawdy głoszone z mównicy sejmowej czy kościelnej i uznawać je za dogmatyczne. Pozostawia pole do własnych rozważań i zastanowienia się nad tym, czy to, co do tej pory uważaliśmy za dobre i słuszne, naprawdę za takie uchodzi. Sprawia, że zaczynamy dokładnie wczytywać się w każdą opowiadaną historię, zatrzymując się nad każdym zdaniem w zadumie i refleksji. Otwiera oczy na świat, który nie jest ani czarny ani biały, pokazuje prawdy relatywne i sytuacyjne.
   Na przeświadczeniu o braku jednej, uniwersalnej i stałej prawdy Dunin rysuje obraz polskiego społeczeństwa i przedstawia stan współczesnej polityki. Obserwuje i próbuje opisać zapaść polskiej demokracji i brak autentycznego politycznego życia. Wyraża niezadowolenie z faktu, że podziały w naszym kraju wciąż przebiegają na linii: skostniały tradycjonalizm wespół z Kościołem kontra liberalny progresywizm i otwarcie się na realne potrzeby człowieka, które to wciąż nie mają realnej racji bytu. Zarzuca „prawicy” uzależnienie od instytucji kościelnych, podpieranie się symbolami narodowymi oraz wielkimi hasłami o tworzeniu świata pełnego tolerancji i miłości bliźniego, w którym realnie jednak na prawdziwą tolerancję, empatię i miłość nie ma miejsca:

"Komu współczuje prawica? Chrystusowi na krzyżu, który może stać się symbolem wszystkich ludzkich cierpień, ale to jednak symbol, a nie konkretna, cierpiąca osoba. (…)

Poza tym prawica współczuje sobie. Własnemu narodowi – podstępnie niszczonych przez zewnętrznych wrogów. Własnej grupie religijnej, która cierpi, bo nie może narzucić swoim zasad wszystkim dookoła"

    Wciąż jesteśmy narodem, w którym państwo i prawo „zagląda” obywatelom do sypialni i na siłę uczy modlitw. Narodem, który „budzi się na trąbkę wyjątkowych wydarzeń” i staje się wspólnotą jedynie „w momentach, które mają wyłącznie wymiar rytualny i symboliczny”. Autorka pragnie zaś prawdziwej obywatelskiej wspólnoty, która nie jest robaczywa i rodzi zdrowe, dorodne owoce w postaci empatii, akceptacji i miłości. 

    Kochaj i rób to filozoficzno-moralno-polityczna dysputa o stanie polskiego społeczeństwa i polskiej świadomości o sprawach ważnych. To próba ukazania lewicowych poglądów na zagadnienia etyczne, religijne i społeczne, jak i opowieść o Polsce i polskości. Opowieść o życiu w czasach trudnych, za którymi mimo wszystko się tęskni oraz o czasach współczesnych, w których bezradnie rozkłada się ręce widząc rozpad więzi międzyludzkich, słysząc kolejne puste hasła o tolerancji i równości, czując, jak romantyczny mit narodu rozpada się na kawałki.
     Książka dotyka tych sfer życia, o których się nie mówi lub mówić nie powinno, a nawet jeśli, to nie w taki sposób, w jaki czyni to autorka. Bezpośredni, obnażający, nie raz gorzki i okrutny. Dunin nie ma zamiaru niczego udawać, nie kryje się za maską powinności i politycznej poprawności. Mówi  wprost o sprawach ważnych i trudnych, o tych z pierwszych stron gazet i o tych, które wciąż pozostają tematem tabu, o fasadach i zapleczach życia publicznego, politycznego i prywatnego. Życia w kuluarach władzy oraz życiu przeciętnego Kowalskiego bijącego żonę po raz kolejny i upijającego się podczas wigilijnej kolacji. Nie szczędzi przy tym gorzkich słów, nie przyobleka w uniwersalne prawdy, nie moralizuje. Mówi wprost zarówno o wierze i symbolach narodowych, jak i o aborcji i eugenice. Porusza problemy dyskryminacji rasowej, dyskryminacji ze względu na płeć czy preferencje seksualne, ze wszystkiego czyniąc realne problemy człowieka XXI wieku, na które próbuje nas uwrażliwić. Pragnie państwa i systemu politycznego szanującego prawa każdego człowieka, ale nie prawa uniwersalnego, a prawa potrafiącego dostrzec pojedyncze krzywdy, otworzyć się na jednostkowe potrzeby i pragnienia. Potrafiącego na równi postawić chrześcijanina i ateistę, hetero- i homoseksualistę, nie patrząc na nich przez pryzmat odmienności, ale przez pryzmat człowieczeństwa:

"Rozwiązaniem jest bowiem taka zmiana kultury, aby naprawdę niczym w niej był homoseksualizm i niczym heteroseksualizm, niczym bycie kobietą i niczym bycie mężczyzną"

    „Niczym jest płeć, orientacja seksualna, religia, narodowość. W istocie bowiem jesteśmy takimi samymi ludźmi” (1 Kor. 7,19). Nie powinniśmy piętnować nikogo tylko dlatego, że żyje w zgodzie z samym sobą. 
    Kochaj i rób to książka o etyce i moralności, o empatii, tolerancji i akceptacji, o dokonywaniu wyborów, niekiedy trudnych i sprzecznych z sumieniem, o społeczeństwie i poczucie wspólnoty, której wciąż w Polsce brakuje, o polityce i jej podziałach, o związkach, o tradycji, skostniałej, a jednak wciąż żywej, o religii i jej realnym wpływie na sprawy, na które wpływu mieć nie powinna oraz wszystkim tym, co dotyczy każdego Polaka, każdego pojedynczego człowieka, każdej cierpiącej jednostki. Cierpienie jest wpisane w tę książkę od początku do końca. I nie ważne czy jest to fizyczne cierpienie kobiet poddawanych obrzezaniu czy psychiczna alienacja dotykająca uchodźców i homoseksualistów. Nie ważne czy cierpi naród czy zwierzę prowadzone na rzeź. Dunin na to cierpienie nie wyraża zgody. Nie zgadza się na uniwersalność, a więc bylejakość. Pragnie konkretności, egalitarności, skierowania się ku każdemu z osobna. Pragnie państwa, które byłoby empatyczne, a nie tylko ideologiczne. Takiego, które „nie gubi żadnej jednostki, bo w każdej coś na pewno jest, tylko trzeba znaleźć jej miejsce” [s.17]. Takiego, w którym nie tylko tolerancja, ale i akceptacja, byłaby dbaniem o to, aby równe traktowanie było nie tylko „formalną deklaracją, ale również społeczną realnością” [s. 118]. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że w dzisiejszym świecie, gdzie prywatny interes jednostki wysokopostawionej jest ważniejszy niż jakiekolwiek dobro ogólne, nie jest łatwo cokolwiek zmienić. Ciągle jeszcze żywe są pozostałości dawnych czasów, skostniały tradycjonalizm, który góruje nad wszystkim, Kościół wykluczający wszelki liberalny progresywizm, a o narodzie obywatelskim człowiek może jedynie pomarzyć. Autorka zauważa, że żyjemy w państwie, w którym „liberalne społeczeństwo” to wciąż oksymoron, w którym wiara jest zagadnieniem przede wszystkim politycznym, a odrzucenie polskiego nacjonalizmu jest równoznaczne „z odrzuceniem polskiej tożsamości narodowej”.
    Kochaj i rób to książka która nie osądzą, nie moralizuje, nie ideologizuje. Sprawia zaś, że zaczynamy myśleć. Bez względu na to czy zgadzamy się z poglądami autorki czy nie, nie ulega najmniejszej wątpliwości, że jest to książka ważna, chociaż niebanalna, niekiedy trudna w odbiorze i momentami niemożliwa do zaakceptowania. Czy jest to więc książka dla wszystkich? A jeśli nie dla wszystkich to dla kogo?

    Pośrednio na to pytanie, jak i na wiele innych, próbowała odpowiedzieć Kinga Dunin podczas spotkania autorskiego, które odbyło się przy udziale prof. Magdaleny Środy, Piotra Laskowskiego oraz prowadzącej Marty Konarzewskej w Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat dn. 10 listopada 2011.
     Autorka odpowiedziała na wiele zarzutów kierowanych w jej stronę, począwszy od „zawłaszczania” sobie prawa do pisania o świętych (sama będąc niewierzącą) przez epatujący z książki wszechobecny egoizm po marginalną rolę syna w jej narracji. Opowiada o dziedzictwie chrześcijańskim, które przynależy do każdego z nas i dlatego też każdy ma prawo z niego korzystać. Podkreśla rangę działania i niepozostawania obojętnie biernym na to, co się wokół dzieje:

"Ten tytuł, który, tak się urywa (…) Trochę chciałam zmienić znaczeniowo to [Kochaj i rób, co chcesz], bo „Rób” to jest tak jak rozkaz i „działaj”, (…) wprowadzać je [postawy] w życie, tworzyć (…) na przykład grupę, rzeczywistość społeczną, która by odpowiadała naszym emocjom"/K. Dunin.

    Używając ironii otwiera oczy na to, że w życiu partnerskim czy małżeńskim „może być różnie”, ale zasadą jest, że „ma być przyzwoicie (…) w sensie – z poszanowaniem drugiej osoby, z nietraktowaniem kogoś instrumentalnie”. Otwiera człowieka na świat, w którym podstawą powinna być minimalizacja cierpienia i tolerancja każdego, bez względu na płeć, pozycję społeczną, życie w związku jednopłciowym czy przynależność rasową.
    Poprzez tę książkę autorka chce powiedzieć (i mówi!) każdemu z nas: „Spójrzmy na siebie, jak naprawdę żyjemy i poddajmy to jakiejś refleksji moralnej, zamiast w kółko obracać jakimiś martwymi symbolami”. Udowadnia tym samym, a zarazem odpowiada na postawione przeze mnie pytanie, że książka jest dla wszystkich tych, dla których losy państwa, problemy każdego pojedynczego człowieka i sprawy, o których mówić się w dzisiejszym świecie powinno, nie są obojętne. Powinniśmy po nią sięgnąć, gdyż jest to jedna z tych pozycji, które nie tylko pokazują to wszystko, co dzieje się wokół nas, ale przede wszystkim zmuszają do zastanowienia się nad tym, kim jesteśmy, co sobą reprezentujemy, po której staniemy stronie i dlaczego właśnie po tej… 
*Wszystkie cytaty pochodzą z: K. Dunin, S. Sierakowski, Kochaj i rób, Warszawa 2011 oraz z wypowiedzi autorki podczas spotkania autorskiego, Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat dn. 10 listopada 2011.
Ocena: 5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Gościu, będzie mi niezmiernie miło, jeśli nie tylko przeczytasz to, czym chcę się z Tobą podzielić, ale również zostawisz po sobie jakiś ślad, wyrazisz opinię, podzielisz się własnymi odczuciami, zachęcisz do dyskusji.

Jeśli chcesz polecić swojego bloga, proszę, zrób to!!:), ale tylko jeden raz - tyle mi w zupełności wystarczy. Na pewno do Ciebie zajrzę. Kolejne próby autoreklamy będą usuwane.

Również SPAM oraz obraźliwe/wulgarne komentarze będę bezwzględnie kasowała.