Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miłość. Pokaż wszystkie posty

"Morze spokoju" Katja Millay

Opis z okładki:  W tym świecie nie ma magii, a cuda się nie zdarzają. NASTYA Przekonała się o tym dwa i pół roku temu. Jedno wydarzenie przekreśliło wszystkie jej plany. Na zawsze. JOSH nie ma tajemnic. Wszyscy jego bliscy nie żyją, a przyjaciele... Kiedy twoja obecność przypomina innym, jak kruche jest życie, ludzie wolą trzymać się na dystans. Dwoje młodych ludzi ze skomplikowaną przeszłością. Ich przyjaźń nie jest łatwa. Miłość okaże się jeszcze trudniejsza...

Moja recenzja: 
"Nienawidzę swojej lewej ręki. Nienawidzę na nią patrzeć. Nienawidzę, kiedy drży i zacina się, i przypomina o utraconej tożsamości. Ale i tak na nią patrzę, ponieważ przypomina mi również o tym, że znajdę chłopaka, który wszystko mi odebrał. Zamierzam zabić swojego mordercę. I zamierzam zrobić to lewą ręką".

   Tymi słowami zaczyna się powieść Katji Millay Morze spokoju. Powieść, która od pierwszych stron zaciekawia nietypową narracją (prowadzoną z dwóch punktów widzenia), intryguje tajemnicą, emanuje smutkiem i przeszywa bólem.

"Pisarz rodzinny" Grégoire Delacourt

Opis z okładki: "Właśnie ledwo ledwo zdałem maturę. Moja siostra miała czternaście lat, słuchała „Hôtel de la plage” w wykonaniu Sheili i B. Devotion i, leżąc na łóżku, czytała w „Marie Claire” zwierzenia zdradzonej kobiety. Na ścianach wisiały plakaty z Richardem Gere’em i Thierry’m Lhermitte’em. Wierzyła w księcia z bajki (...). A potem do pokoju wszedł nasz brat, przykrył nas swoimi skrzydłami i nasze dzieciństwo zniknęło (...)".

Moja recenzja:    
     Długo myślałam nad tym, co napisać o tej książce. Długo układałam w głowie wyrazy, frazy (wyrazy - frazy), zdania. Długo zbierałam myśli… i nie wiem. Nadal wszystko w mojej głowie buzuje. Krąży. Nie może znaleźć miejsca…
Jakże dziwna to książka. Jakże dziwna i jakże genialna zarazem. Na tyle genialna, że wciąż o niej myślę. Szukam informacji na Internecie. Oglądam obrazki, zdjęcia. Czytam recenzje...
Genialna!

„Kiedy miałem siedem lat, odniosłem pierwszy sukces literacki (…)
Kiedy miałem osiem lat, nie miałem już nic do napisania (…)
Kiedy miałem dziewięć lat, dołączyłem do grona tych, którzy talent posiedli zbyt wcześnie”

"Daj mi!" Irina Dienieżkina

Opis z okładki: Rosyjska Masłowska pisze o „pokoleniu pepsi, MTV i telefonów komórkowych”(...) Jej opowiadania to głos pokolenia (...). Jest w nich seks, slang, przekleństwa i... marzenie o prawdziwej miłości. To obraz szalejących dzieciaków, które wyrwały się z klatek. Nic nie jest udawane ani wydumane, dlatego czytelnicy pisali: „To wszystko jest o mnie, o moich przyjaciołach, o naszym życiu”.

Moja recenzja:
"Gdy wtedy zamarzłaś, przejrzałem na oczy.
Myślałem, że chłód nas na wieki rozłączył,
I już cię nie znajdę, ani ty mnie,
Na zawsze, na amen przysypał nas śnieg..."

     Długo zbierałam się w sobie, aby napisać tę recenzję. Myślałam, że to dlatego, że wciąż i na wszystko brakuje mi czasu… Tak chyba jednak nie było. Nawet wtedy, gdy miałam czas, czułam, że to nie jest czas na „tę książkę”…

"Bestia" Alex Flinn

Opis z okładki: Jestem bestią. Bestią. Niezupełnie wilkiem, niedźwiedziem, gorylem czy psem, ale czymś zupełnie nowym – okropnym stworzeniem, chodzącym na dwóch łapach. Stworzeniem z kłami i pazurami, któremu włosy wyrastają z każdego pora skóry. Jestem potworem.
 Myślicie, że mówię o świecie baśni? Mylicie się. Miejsce – Nowy Jork. Czas – teraz. To nie jest ułomność, ani choroba. Pozostanę już taki na zawsze – zniszczony – jeśli nie uda mi się zdjąć czaru. Tak, czaru, który rzuciła na mnie ta wiedźma z lekcji angielskiego. Dlaczego zmieniła mnie w bestię, która ukrywa się w dzień i grasuje w nocy? Powiem wam. Opowiem wam, jak byłem Kylem Kingsburym, gościem, z którym każdy chciałby zamienić się na miejsca. Miałem pieniądze, świetny wygląd i idealne życie. A potem opowiem wam, jak stałem się doskonale… potworny.

Moja recenzja:
     Otwieram pudełko. Oglądam dokładnie każdą z sześciu książek. Wącham… 
Moją uwagę przykuwa czarna okładka. Na tyle niezwykła, że zanim otworzę pierwszą stronę, długo gładzę dłońmi po jej zewnętrznej stronie. Nawet nie wiem do końca, czy to papier czy coś innego. Niezwykłe tworzywo. Uwypuklone, śliskie napisy i lakierowana róża. Już od początku czuje się jej szczególność. Nie zastanawiam się więc długo. Zaczynam czytać.

"Miłość, tylko miłość" Mirosław Sośnicki

Opis z okładki: Długo szukałem porównania, w którym można by zamknąć to, co napisał, Sośnicki, to, co powiedział mi i czytelnikom o świecie... znalazłem nie najbardziej poręczne. Sośnicki nie jest wielkim, znanym producentem znanych serii perfum, do kupienia w każdej drogerii i na każdym lotnisku. On jest niczym bohaterowie wzruszającego Jasminum Jana Jakuba Kolskiego, którzy nie tworzą sztucznie pięknych woni, ale gdzieś tam, na swoim odludziu pracowicie, w małych fiolkach zam ykają zapachy realnego świata esencje miłości, nadziei, wiary, pragnienia, namiętności, płaczu, złości. Tworzą z nich mikstury, których zapach dociera do samego dna naszej duszy. Budzi ją do życia. / Szymon Hołownia

Moja recenzja:
   Miłość, tylko miłość to jedna z tych książek, co do których nie mamy przekonania, gdy po raz pierwszy trzymamy ją w ręku. To jedna z tych książek, co do których nie mamy przekonania, gdy kończymy czytać pierwszy rozdział. I wreszcie, to jedna z tych książek, które stają się naszymi ulubionymi, gdy przewracamy ostatnią stronę...
   Historia z porozu banalna... Z pozoru!, bo w tej książce nic nie jest ani banalne, ani pozorne. Wszystko, co się wydarza - ma się wydarzyć, wszystko, co spotyka główną bohaterkę - ma ją spotkać. Wszystko, co tak prawdziwie przekazuje Nam autor - jest jak najbardziej prawdziwe.