Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stany Zjednoczone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stany Zjednoczone. Pokaż wszystkie posty

"Droga 66" Dorota Warakomska

Opis z okładki: Zwana główna ulica USA, wije się przez osiem stanów. Śpiewano o niej piosenki, kręcono filmy, pisano powieści (...) Dorota Warakomska wyrusza w podróż w poszukiwaniu serca Ameryki. Odwiedza kultowe bary (...) stare hotele i zapadłe wioski. Podąża śladami znanych filmów (...) poznaje mieszkańców, którzy postanowili związać swój los z Drogą-Matką, jak pisał o niej John Steinbeck.
Moja recenzja:
    O Drodze 66 słyszał niemal każdy. My, Europejczycy, znamy ją z opowieści, piosenek, książek, filmów czy bajek. Dla Amerykanów jest czymś więcej. Jest częścią ich kultury, historii i tożsamości, Drogą-Matką, symbolem wolności, szczęścia, odzwierciedleniem amerykańskiego snu (american dream). Jest życiem, sensem istnienia, sercem ich świata.
    Dorota Warakomska zabiera nas w niezwykłą podróż. Od Wietrznego Miasta (Chicago) w Illinois przez wszystkie 8 stanów aż po Kalifornijską Plażę Aniołów (Santa Monica, Los Angeles). Zabiera nas w podróż po zakurzonych uliczkach i popękanych asfaltach. Po przydrożnych barach, lokalnych sklepikach i miejskich stadionach. W podróż po marzenia,  po historię, po wolność. W podróż legendarną Route 66.

"Stąd aż do Brighton Beach" Robert Terentiew

Opis z okładki: Najtrudniejsze są takie decyzje, z których nie można się wycofać. Na przykład decyzja o emigracji w czasach dzielącej Europę „żelaznej kurtyny”. Często podejmowano ją w dramatycznych okolicznościach, bez znajomości kraju osiedlenia, lub tylko na podstawie mitu zrodzonego w izolacji od Zachodu. A potem przychodził czas zapłaty, której nikomu nie udało się uniknąć (...)

Moja recenzja:
„Piątą Aleją na Manhattanie, gdzieś na wysokości 57. Ulicy, tuż po szóstej rano i tuż przy krawężniku, w pozycji na sztorc, dość śpiesznie szedł jezdnią materac”.
Tak brzmi pierwsze zdanie powieści Roberta Terentiewa Stąd aż do Brighton Beach. I wbrew pozorom, wcale nie jest to książka fantastyczna, SF czy wykorzystująca dorobek Gombrowicza. Wręcz przeciwnie. Jest to książka ociekająca realizmem z każdej strony, pokazująca w najdrobniejszym szczególe obraz świata ludzkiego i prawdziwego… prawdziwego aż do bólu…

 Ameryka od zarania wieków roztaczała przed mieszkańcami wschodu wizje dobrobytu, wolności i permanentnego szczęścia. Kariera „od pucybuta do milionera” nęciła, a marzenia o amerykańskim raju były marzeniami milionów. Kiedy jednak stawały się rzeczywistością, okazywało się, że American Dream to często jedynie puste frazesy kończące się z nadejściem każdego nowego, szarego poranka a marzenia o dobrobycie, wolności i szczęściu gubią się gdzieś pomiędzy szukaniem lepiej płatnej pracy a kolejnym piwem wypijanym w barze na odeskim molo.