Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TEKSTY RÓŻNE O NIE-LITERATURZE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TEKSTY RÓŻNE O NIE-LITERATURZE. Pokaż wszystkie posty

Siatkówka - Miłość. Życie. Pasja.

Zdjęcia z galerii prywatnej (1. Polska-Francja, 2. Polska-Turcja, 3. Polska-Brazylia)
   Kiedy ktoś pyta mnie, czym jest dla mnie siatkówka, nie mam przed oczami Skry podnoszącej puchar MP po raz kolejny ani Resovii go jej odbierającej. Nie mam przed oczami widoku tysiąca fanek krzyczących wyznania miłosne za Bartkiem Kurkiem po meczach Ligi Światowej ani widoku medali zdobytych przez naszą kadrę w ostatnich latach. Mam przed oczami mecz Mostostalu ze swoim największym rywalem Galaxią nagrany na kasetę VHS i oglądany później kilkanaście razy z rzędu. Mam przed oczami Roberta Szczerbaniuka zmierzającego na zagrywkę, wycierającego czoło, śliniącego palce i nokautującego przeciwnika kolejnym asem. Mam przed oczami zeszyt z drużynami, nazwiskami, pozycjami, wzrostem i zasięgiem graczy, z narysowanym odręcznie planem boiska, strefami, pozycjami zawodników i zasadami, których uczyłam się ze słów komentatorów. Mam przed oczami kolorowe fryzury Marcina Prusa i cotygodniową gazetę z programem telewizyjnym, w której największym szczęściem było odnalezienie zdjęcia Dawida Murka przy opisie transmisji meczów ligowych na TV4.

„Plakat” Michał Batory

    Z twórczością Michała Batorego zetknęłam się dzięki współpracy z wydawnictwem Drzewo Babel. Biorąc książki wydane przez to wydawnictwo nie sposób nie zwrócić uwagi na ich okładki. Nietypowe. Minimalistyczne. Magiczne. Piękne.
Michał Batory - absolwent łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Jeden z najbardziej cenionych plakacistów na świecie. Realizuje zamówienia związane z przedstawieniami teatralnymi, koncertami, festiwalami, operami, spektaklami tanecznymi, współpracuje z wydawnictwami. Swoje prace prezentuje głównie na ulicach, gdzie odbiorcami jego sztuki są zwykli przechodnie.
Jego prace to połączenie surrealizmu z iluzją. Rzeczywistości z magią. Tego, co żywe z tym, co martwe oraz tego, co piękne z tym, co odrażające. Wszystko jest złudzeniem. Nic nie jest tym, czym się być wydaje…

„This is not an Advertisement”

     „Kiedy w 1929 roku René Magritte ukończył pierwszą wersję płótna Zdrada obrazów, na którym przedstawieniu fajki towarzyszył podpis To nie jest fajka, odbiorcy sztuki otrzymali wyraźne ostrzeżenie: nie daj się zwieść pozorom”.

Kolejny sukces...

KOLEJNY sukces…
   Do srebrnego medalu Mistrzostw Świata, do Mistrzostwa Europy z 2009 i brązowego medalu Mistrzostw Europy z 2011 roku, do srebrnego medalu Pucharu Świata i brązowego zeszłorocznej Ligi Światowej dokładamy złoto tegorocznej światówki. Jeśli jeszcze dodać do tego historyczne złoto Igrzysk Olimpijskich, to robi się pokaźna kolekcja. A wierzę, że 12 sierpnia powiększy się ona o kolejny krążek.

   W wielkim stylu wygrywamy 14 z 16 rozegranych meczy: 10/12 w fazie interkontynentalnej oraz 4/4 w Sofii (w fazie finałowej). Czterokrotnie pokonujemy Mistrzów Świata – Brazylijczyków, do zera ogrywamy wicemistrzów świata – Kubańczyków, do zera wygrywamy w półfinale z gospodarzami imprezy – Bułgarami, do zera wygrywamy w finale z Mistrzami Olimpijskimi – Stanami Zjednoczonymi – i wracamy do Polski ze złotymi medalami na szyi oraz z awansem na trzecie miejsce w rankingu FIVB.

Literatura a Adaptacja

    Od dłuższego czasu zauważyłam, iż pojęcia „Adaptacja” i „Ekranizacja” są nagminnie mylone. Zarzuca się adaptacjom odbieganie od pierwowzorów literackich. Ale przecież w adaptacjach właśnie o to chodzi! Nie mylmy pojęć!

Adaptacja jest bardzo swobodnym nawiązaniem do książki, przeróbką utworu literackiego na potrzeby kina. Często opiera się tylko o główny motyw lub głównego bohatera, po czym scenarzysta wespół z reżyserem stwarzają własną INTERPRETACJĘ dzieła, które może (oczywiście nie musi) znacznie różnić się od wersji literackiej. Ba, może nawet mieć inną wymowę filozoficzną, moralną, społeczną, religijną i każdą inną. Pierwowzór literacki jest dla adaptacji jedynie punktem odniesienia, przez co adaptacja staje się jakoby komentarzem do dzieła, próbą innego spojrzenia na problem poruszany w książce (np. poprzez zmianę zakończenia), jego transformacją lub – jak stwierdził Kołodyński – „wariacją na zadany temat”.

parę słów o Euro 2012

    Otwieram pierwszy lepszy portal informacyjny: Droga do Euro, Budowa dróg, Premier w sprawie Euro, Platini z wizytą, Smuda i jego kadra, Smuda i problemy w kadrze, Smuda i… inne cuda. Włączam telewizor i słyszę: Wygraj bilety na Euro!, Budujemy stadiony, Otwarcie Narodowego i „Kup colę a staniesz się kibicem!”. Nie zdążę wejść do sklepu, a miła pani już mi wciska biało-czerwone czapeczki, flagi z orzełkiem i kufle do piwa z maskotko-chłopczykami… Tysiące plakatów zalewa ulice,  szkoły i biura podróży, w radiach rozbrzmiewa „Endless summer” a sklepy prześcigają się w tworzeniu piłkarskich wystaw… Euro, wszędzie Euro! W telewizji, Internecie, w gazetach, na okładkach zeszytów, na piórnikach, zapałkach, szklankach, podkładkach na stół i wcale się nie zdziwię, kiedy pewnego dnia wejdę do łazienki a Sławek i Slavko będą uśmiechać się do mnie z papieru toaletowego. Istna paranoja! Polska paranoja!...

Pamięć a tożsamość...

   Pamięć to coś więcej niż „zbiornik doświadczeń” i wspomnienie minionych lat, wydarzeń czy miejsc. Pamięć porusza najgłębsze pokłady ludzkiej tożsamości. Jest przyczynkiem do prawdziwych powrotów – powrotów symbolicznych, służących odbudowywaniu własnego świata, odbudowywaniu własnego „ja”, wewnętrznych podróży w głąb siebie.
   Za pomocą pamięci, nie ruszając się z miejsca, człowiek przeżywa wielkie i tajemnicze podróże w czasie. Wspomina minione zdarzenia, dawne miłości i przyjaźnie, miejsca dzieciństwa i młodości. Poszczególne miejsca, przestrzenie, ulice, domy, łąki czy lasy wiążą się nieodłącznie z ludzką pamięcią, emocjami i uczuciami. Dzięki nim możliwy jest powrót do „kraju lat dziecinnych”, doświadczenie jeszcze raz tego, co dawno minęło, a co „wryło się” w pamięć na długie lata. Przestrzeń dobrze znana, a przez to często powracająca we wspomnieniach, staje się miejscem „oswojonym”.

Świat po mojemu. Polska wieś - moja wieś.

   Niewielka wieś na Podlasiu. Ktoś zapytał by, czy to w ogóle wieś. 7 domków, domeczków (nawet nie domów) i droga. Na tyle długa, że nie zdążymy wrzucić w samochodzie drugiego biegu, a już znajdujemy się poza nią. Las. Pola. Czasami zastanawiam się, jak i dlaczego ludzie tu jeszcze egzystują. A egzystują...
   Spróchniałe płoty, krzaki, które tylko przez dwa miesiące w roku wyglądają dość przyzwoicie i... pustka. Czasem lekki obłok dymu wydobywający się z kaflowych pieców przez rozwalone kominy, czasem kobieta zamiatająca liście przed bramą, czasem dziadek zaganiający bydło na wieczorne dojenie, czasem "Panie Boże dopomóż"... Tyle. Nic więcej... Jeszcze kilka lat i pozostaną tylko puste domy... Wioska widmo. Wiejski Latający Holender...