Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sport. Pokaż wszystkie posty

Siatkówka - Miłość. Życie. Pasja.

Zdjęcia z galerii prywatnej (1. Polska-Francja, 2. Polska-Turcja, 3. Polska-Brazylia)
   Kiedy ktoś pyta mnie, czym jest dla mnie siatkówka, nie mam przed oczami Skry podnoszącej puchar MP po raz kolejny ani Resovii go jej odbierającej. Nie mam przed oczami widoku tysiąca fanek krzyczących wyznania miłosne za Bartkiem Kurkiem po meczach Ligi Światowej ani widoku medali zdobytych przez naszą kadrę w ostatnich latach. Mam przed oczami mecz Mostostalu ze swoim największym rywalem Galaxią nagrany na kasetę VHS i oglądany później kilkanaście razy z rzędu. Mam przed oczami Roberta Szczerbaniuka zmierzającego na zagrywkę, wycierającego czoło, śliniącego palce i nokautującego przeciwnika kolejnym asem. Mam przed oczami zeszyt z drużynami, nazwiskami, pozycjami, wzrostem i zasięgiem graczy, z narysowanym odręcznie planem boiska, strefami, pozycjami zawodników i zasadami, których uczyłam się ze słów komentatorów. Mam przed oczami kolorowe fryzury Marcina Prusa i cotygodniową gazetę z programem telewizyjnym, w której największym szczęściem było odnalezienie zdjęcia Dawida Murka przy opisie transmisji meczów ligowych na TV4.

"Wszystkie barwy siatkówki" Marcin Prus

Opis z okładki: Jeśli sądzisz, że życie znanych sportowców to sielanka – masz rację. Jeśli twierdzisz, że jest im łatwiej niż innym – również nie będę mówił, że jest inaczej. Są jednak tematy, o których zapewne nie masz pojęcia (...)
To nie jest kolejna książka napisana przez anonimowego dziennikarza, który chce się wybić na czyjejś sławie. To szczere wyznanie człowieka, który zjadł zęby na siatkówce. Na tym, na czym znam się najlepiej.

Moja recenzja:
    Jest w życiu taka rzecz, którą chce się mieć. Jest taki koncert, na którym chce się być. Jest taka osoba, której chce się uścisnąć dłoń. Jest taka książka, którą chce się przeczytać. 
Na Wszystkie barwy siatkówki czekałam od momentu, w którym dowiedziałam się, że ma powstać. Czekałam aż będę mogła trzymać ją w dłoni, poczuć jej zapach, przewracać jej kartki i spoglądając w oczy Marcina Prusa patrzące na mnie z okładki, poznawać jego historię. Historię jego pasji i poświecenia, cierpienia i miłości, wzlotów i upadków, triumfów i przegranych. Jego siatkówki. Jego życia.

„Anastasi. Krasnal, który stał się gigantem” Adelio Pistelli

Opis z okładki: ANDREA ANASTASI urodził się jesienią 1960 roku w Poggio Rusco we Włoszech. I choć na koncie ma niezliczone sukcesy sportowe, za swoje największe życiowe osiągnięcie uważa udane małżeństwo i dwoje dzieci (...)"

Moja recenzja:
   8 października 1960 roku w małej miejscowości Poggio Rusco We Włoszech przychodzi na świat mały Andrea. Nikt wtedy jeszcze nie zdaje sobie sprawy, jak wielkim człowiekiem zostanie i jakich cudów dokona… 
   Książka Pistelliego jest taką książką, o której mogę mówić i pisać godzinami. Wcale nie dlatego, że jest w niej zawarty ogrom przeróżnych informacji. Wcale nie dlatego też, że jest przepięknie wydana i trzymając ją w rękach ma się wrażenie, że trzyma się przepiękny album, ale dlatego, że siatkówka to coś, do czego od kilkunastu lat mocniej bije moje serce…

Kolejny sukces...

KOLEJNY sukces…
   Do srebrnego medalu Mistrzostw Świata, do Mistrzostwa Europy z 2009 i brązowego medalu Mistrzostw Europy z 2011 roku, do srebrnego medalu Pucharu Świata i brązowego zeszłorocznej Ligi Światowej dokładamy złoto tegorocznej światówki. Jeśli jeszcze dodać do tego historyczne złoto Igrzysk Olimpijskich, to robi się pokaźna kolekcja. A wierzę, że 12 sierpnia powiększy się ona o kolejny krążek.

   W wielkim stylu wygrywamy 14 z 16 rozegranych meczy: 10/12 w fazie interkontynentalnej oraz 4/4 w Sofii (w fazie finałowej). Czterokrotnie pokonujemy Mistrzów Świata – Brazylijczyków, do zera ogrywamy wicemistrzów świata – Kubańczyków, do zera wygrywamy w półfinale z gospodarzami imprezy – Bułgarami, do zera wygrywamy w finale z Mistrzami Olimpijskimi – Stanami Zjednoczonymi – i wracamy do Polski ze złotymi medalami na szyi oraz z awansem na trzecie miejsce w rankingu FIVB.

parę słów o Euro 2012

    Otwieram pierwszy lepszy portal informacyjny: Droga do Euro, Budowa dróg, Premier w sprawie Euro, Platini z wizytą, Smuda i jego kadra, Smuda i problemy w kadrze, Smuda i… inne cuda. Włączam telewizor i słyszę: Wygraj bilety na Euro!, Budujemy stadiony, Otwarcie Narodowego i „Kup colę a staniesz się kibicem!”. Nie zdążę wejść do sklepu, a miła pani już mi wciska biało-czerwone czapeczki, flagi z orzełkiem i kufle do piwa z maskotko-chłopczykami… Tysiące plakatów zalewa ulice,  szkoły i biura podróży, w radiach rozbrzmiewa „Endless summer” a sklepy prześcigają się w tworzeniu piłkarskich wystaw… Euro, wszędzie Euro! W telewizji, Internecie, w gazetach, na okładkach zeszytów, na piórnikach, zapałkach, szklankach, podkładkach na stół i wcale się nie zdziwię, kiedy pewnego dnia wejdę do łazienki a Sławek i Slavko będą uśmiechać się do mnie z papieru toaletowego. Istna paranoja! Polska paranoja!...